sobota, 27 lutego 2021

Zgorszenie powinno nas gorszyć - spojrzenie do Katechizmu

"Kuszenie Adama i Ewy" - Rafael Santi

Dlaczego tak mało razi nas obecnie zgorszenie?

Nie mówię o zgorszeniu związanym z molestowaniem dzieci i wieloletnim kryciem sprawców w polskim Kościele. To raczej nikomu nie umyka. Mam w tym momencie na myśli zgorszenie dokonywane przez nas, świeckich, a na które jesteśmy niestety zdecydowanie mniej wyczuleni. Dla jasności - nie poruszam tego tematu po to, by jakkolwiek odwrócić uwagę od zgorszenia wśród duchowieństwa. Chcę go poruszyć po prostu dlatego, że ostatecznie my świeccy również jesteśmy odpowiedzialni za zdrowie Ciała Chrystusa (powinniśmy sobie mocno zdawać z tego sprawę wobec tak częstych wezwań do zwiększenia roli świeckich w Kościele) i nawet wobec głośnych problemów wśród duchownych nie wolno nam o tym zapominać... a wydaje się, że zapominamy. Jest to temat szczególnie istotny teraz, gdy większość społeczeństwa niestety (choć ze zrozumiałych względów) nie traktuje już biskupów jako autorytet moralny. W takich okolicznościach chcąc nie chcąc główny ciężar obowiązku dawania chrześcijańskiego świadectwa i kształtowania kultury spada właśnie na nas. A jeśli my odrzucamy tę odpowiedzialność, komu zostanie walczyć o zbawienie świata? Jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? 

niedziela, 31 stycznia 2021

"Chleb Niebiański dał nam Pan"... na rękę. I co teraz?

"Przeistoczenie" - Giovanni Gasparro (2009)

Wyobraź sobie, że trzymasz w ręku coś naprawdę drogocennego. Bardzo ważny dokument, gwarantujący ci miejsce pracy lub zamieszkania. Unikatowy znaczek pocztowy. Pierścionek zaręczynowy. W jaki sposób go trzymasz? Zakładam, że ponieważ ma on dla ciebie ogromną wartość, nie będziesz traktował go niedbale, ale z uwagą, pilnując, aby go nie uszkodzić.

środa, 30 grudnia 2020

Poszukiwacz pereł - galeria uśmiechniętych Matek Bożych (część III)


W poprzednich dwóch wpisach przedstawiłem obrazy i grafiki z uśmiechniętą Maryją w sztuce tradycyjnej i współczesnej. Dzisiejszy wpis poświęcony będzie wizerunkom Maryi spoza naszego europejskiego kręgu kulturowego.

sobota, 5 grudnia 2020

Poszukiwacz pereł - galeria uśmiechniętych Matek Bożych (część II)


W poprzednim wpisie zebrałem znalezione przez siebie (z pomocą znajomych) wizerunki uśmiechniętej Matki Bożej pojawiające się w sztuce (mówiąc ogólnie) klasycznej. W dzisiejszej, drugiej edycji galerii radosnych Bogarodzicielek, zebrałem przedstawienia współczesne. Przy okazji poszukiwań udało mi się odkryć paru bardzo interesujących katolickich artystów, którzy tworzą piękną sztukę religijną, wbrew postmodernistycznym tendencjom naszej epoki. Ponieważ ich twórczość jest znacznie obszerniejsza, niż tylko uśmiechnięte Maryję, zainteresowanych odsyłam do odwiedzenia ich stron, linki do których zamieszczę przy najbardziej (moim zdaniem) interesujących z nich.

sobota, 28 listopada 2020

Poszukiwacz pereł - galeria uśmiechniętych Matek Bożych (część I)

Nie pamiętam kiedy pierwszy raz zwróciłem uwagę na fakt, że tak niewiele wizerunków Matki Bożej przedstawia ją z uśmiechem. Nie przeszkadzają mi oczywiście obrazy, na których Maryja jest zamyślona, zatroskana lub po prostu smutna - wręcz przeciwnie, przypuszczam, że w ten sposób łatwiej jest utożsamić się z nią tym, którzy szukają u niej pociechy i zrozumienia, gdy wali się ich świat. Jednak Maryja, choć z pewnością doświadczyła w życiu wiele cierpienia, to niejednokrotnie musiała też doświadczać radości - zwłaszcza w kontekście swojego macierzyństwa. Ikonografia Maryi bez tego radosnego elementu wydaje się więc nieco wybrakowana, dlatego jakiś czas temu postanowiłem poszperać w sieci i zebrać w jednym miejscu wszystkie znane wizerunki uśmiechniętej Bogarodzicielki. 

sobota, 14 listopada 2020

Boża obietnica, wzruszenie i lęk

"Drabina Raju" - XII-wieczna ikona z Klasztoru św. Katarzyny na Górze Synaj.

Kiedy ostatni raz zatęskniłeś za Niebem?

Kiedy ostatni raz pomyślałeś o tym, że Twoim ostatecznym celem jest niekończące się nigdy szczęście, trwałe zjednoczenie z czystą, nieskończoną Miłością - Bogiem, który z miłości do Ciebie stał się człowiekiem i dał się zabić na krzyżu?

Kiedy ostatni raz – w obliczu świata ogarniętego grzechem, złem, smutkiem i cierpieniem – wzruszyłeś się tym, że kiedyś Pan powróci, wynagrodzi wszelką sprawiedliwość, "przekształci nasze ciało poniżone" (Flp 3,21), „otrze wszelką łzę” i sprawi, że „śmierci już nie będzie” (Ap 21,3-4)?

Kiedy ostatni raz zapragnąłeś całym sobą usłyszeć od Króla Wszechświata: „Dobrze, sługo dobry i wierny” (Mt 25,21), oraz „Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata” (Mt 25,34)?

Źródłem licznych smutków i trwającego zagubienia jest przede wszystkim to, że zapominamy o tym, że nasza ojczyzna nie jest stąd - jest nią Niebo (Flp 3,20). Nie zostaliśmy stworzeni po to, by przeżyć w mniej lub bardziej uciążliwych warunkach kilkadziesiąt lat życia, będąc całkowicie oddanym na pastwę losu, a następnie bez wyjątku umrzeć i odejść w niepamięć, nieświadomość i niebyt, gdzie nie liczy się nic, a na pewno nie my sami. Zostaliśmy stworzeni, aby być z Bogiem. Jesteśmy powołani do szczęścia, do królowania, do wielkiej chwały i przede wszystkim do miłości.

sobota, 31 października 2020

W obronie obrony nienarodzonych

"Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie" 
Karl Christian Vogel von Vogelstein (XIX w.)

Myślałem przez pewien czas, co chciałbym napisać na temat ochrony życia nienarodzonego. Na pewno nie chciałem pozostawić decyzji Trybunału Konstytucyjnego - gdzie przesłankę eugeniczną do aborcji uznano za niekonstytucyjną - bez komentarza. Nie żebym szczególnie pragnął zaczynać w sieci jakąś kolejną dyskusję na ten temat - obecny poziom emocji bardzo utrudnia dialog z ludźmi przekonanymi, że zakaz aborcji jest barbarzyństwem, a post na internetowym blogu nie rozwiąże tego problemu. Nie będę więc tutaj polemizował z argumentami zwolenników aborcji - nie dlatego, że to nie jest potrzebne, ale dlatego, że takich materiałów jest już w sieci bardzo dużo i to znacznie lepiej opracowanych, niż ja bym potrafił (parę interesujących linków zamieszczę na końcu wpisu). Motywację miałem inną - chciałem przedstawić gdzieś swoją perspektywę, bo w tym momencie każdy głos katolicki w dyskursie publicznym jest cenny. Gdy napisałem na prywatnym profilu Facebook'owym krótki post celebrujący decyzję Trybunału i mocno zachęcający do wspierania organizacji pomagającej matkom w ciąży i w trudnych sytuacjach, dostałem parę prywatnych wiadomości wyrażających wdzięczność za zabranie głosu. Obecna sytuacja wymaga moim zdaniem przede wszystkim zwykłych rozmów z ludźmi, którzy myślą inaczej, aby ich zrozumieć i zachęcić do rozważenia naszego stanowiska. Natomiast w jakimś sensie równie pożyteczne może być wyrażanie swoich poglądów w formie pisemnej, gdzie ma się większą kontrolę nad tym, co chce się wyrazić, a potencjalny odbiorca ma więcej czasu, by myśl zawartą w tekście poznać, zrozumieć i przemyśleć. I generalnie tym właśnie jest ten wpis - zbiorem przemyśleń na różne, nośne dzisiaj tematy, bez jakiejś szczególnej kolejności. Mam nadzieję, że chociaż jedna myśl stąd komuś wyda się interesująca, może nawet warta przekazania dalej.